Kolejny dzień spędzam w domu. Na dzisiaj mam jednak dość ambitne plany - zamierzam dobrnąć do końca materiału na sprawdzian z geografii, zrobić porządki w szafie ( czytaj : wyrzucić lub oddać to co zwykle wkładam do niej z powrotem ze słowami : " może to jeszcze kiedyś założę " - czas pozbyć się złudnych nadziei :) ) oraz zrobić listę rzeczy potrzebnych na poświąteczny wyjazd i zastanowić się czego mi jeszcze brakuje... w końcu czasu coraz mniej.
A dzisiejszy dzień, jak prawie wszystkie grudniowe rozpoczęłam o porannych rorat w kościele. To jest swego rodzaju magia i smak dzieciństwa - spacer w mroku, z lampionem w ręku... i chyba już ztego nie wyrosnę ... :) Po powrocie zabrałam się za wybieranie prezentów dla mamy i taty, a następnie po krótkiej drzemce zabrałam się za śniadanie - placki żytnio razowe z amarantusem ( i nie chwaląc się były to placki, które wyszły mi chyba najlepiej w całej mojej "plackowej karierze" )
Przepis :
3/4 szklanki mąki żytniej razowej
po pół łyżeczki proszku do pieczenia i sody oczyszczonej
1/4 szklanki ziaren amarantusa ekspandowanego
ok. 150 ml mleka
jajko
Wszystkie składniki wymieszać mikserem, smażyć na lekko natłuszczonej patelni.
Podałam z cytrusami : pomarańczą i grejpfrutem sweety oraz chudym twarożkiem z miodem i orzechami włoskimi, laskowymi.
Macie może jakiś pomysł co mogę sprawić na Gwiazdkę prawie 16-letniemu bratu ?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomarańcza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomarańcza. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 13 grudnia 2012
wtorek, 11 grudnia 2012
Grudzień pachnie pomarańczą ...
Korzystając z okazji, że dzisiaj idę do szkoły dopiero na 4 lekcję, postanowiłam przygotować sobie rano coś ciepłego. A jako, że wczoraj tata w odpowiedzi na moje oburzenie dotyczące braku owoców w domu zabrał mnie do sklepu, kupiłam między innymi pomarańcze.
Nie wiem jak Wam, ale dla mnie okres przedświąteczny i świąteczny kojarzy się z soczystymi cytrusami. Może dlatego, że od małego słuchałam opowieści babci, dziadka, mamy i taty, u których pomarańcze dostawało się w ramach świąt, jako wyjątkowy prezent.
I w ten oto sposób rozpoczęłam dzień od wypełnienia kuchni cudownym zapachem pomarańczy, orzechów i miodu, rozpływającego się w gorącej zimowej owsiance pomarańczowej.
Do owsianki użyłam:
6 łyżek płatków owsianych zwykłych
1 łyżka otrębów owsianych
1 łyżka płatków jęczmiennych
100ml wody
150ml mleka
2 duże łyżki chudego twarogu
pół łyżeczki miodu
łyżka rodzynek
łyżka pestek słonecznika
łyżka orzechów włoskich
skórka pomarańczowa - wcześniej sparzona ( starta na małych oczkach do środka, na większych na wierzch )
cynamon
Płatki gotować w wodzie, a kiedy ją wchłoną dolać mleka i gotować do uzyskania gęstej masy. Następnie dodać rodzynki i gotować jeszcze chwilę. Gotową owsiankę zdjąć z kuchenki, dodać twaróg, skórkę pomarańczową, pestki słonecznika i cynamon i wymieszać. Na wierzch posypałam orzechami włoskimi, pestkami słonecznika, rodzynkami i skórką pomarańczową oraz oprószyłam cynamonem.
A całość bezpretensjonalnie zasługuje na miano ciekawego doświadczenia kulinarnego i smakowego :)
"Trzeba mieć coś ważnego w życiu, by nieważne rzeczy cieszyły. Trzeba mieć coś, co cieszy trwale, by móc cieszyć się przelotną chwilą."
Etykiety:
cynamon,
miód,
mleko,
orzechy włoskie,
otręby owsiane,
owsianka,
płatki jęczmienne,
płatki owsiane,
pomarańcza,
rodzynki,
słonecznik,
twaróg,
woda
Subskrybuj:
Posty (Atom)